przyznaję się. poskakałam niedawno po poczytnych blogach. z dziedzin wszelakich. w dużej mierze - z moich. no i.
ujrzałam tam piękne panie piszące o sobie, że wyglądają jak gówno. cóż, nie mnie się do tego mieszać, ale ja zrobiona nie wyglądam jak te panie o urodzie niby gówna (napisały po angielsku, żeby nie było wulgaryzmu, bo nie dość, że są piękne, to jeszcze sprytne). z drugiej strony - każdego dnia wypatruję jednak kupy u moich pociech, bo na brązowiutką, jędrną kupę dziecięcia to i miło popatrzeć, by się uspokoić, że zdrowe, porządnie odżywione i tak dalej - wiadomo.
inna pani pięknie przystrojona, w sukience, na obcasach, w parku, od niechcenia pozuje z przecudnej urody bobaskiem, czystym, a ubranym niby zwyczajnie, ale ja to bym tak dzieci na wesele wystroiła, gdyby tylko mnie ktoś z szarańczą zaprosił.
kolejne panie z dzieciakami z żurnala. w drogich, stylowych ubraniach (panie oraz dzieci), bawiące się ekozabawkami w pastelowych kolorach (głównie dzieci).
i - swoim zwyczajem - zaczęłam myśleć. dlaczegóż ja nie prowadzę bloga o lajfstaju? fakt, że mam taki stajl, żeby każdego dnia jakoś przeżyć ten lajf nie ułatwia mi sprawy. ale. toć ja lubię wyglądać, lubię, jak dzieci wyglądają, dlaczego więc, o losie, dlaczego ja nie stroję siebie i dzieci i nie cykam im fot? nie wiem.
może dlatego, że na podwórku mamy
błoto
kamienie
kretowiska
koty
a nade wszystko płot?
a po skończonym spacerku czas na powrót do domku i dalszy ciąg pysznej zabawy:
oszczędzam szanownemu państwu foty samej siebie, bo to byłaby wisienka na torcie, a tort jest słodki, a ja zaś tak szałowej aparycji, że jeszcze by państwa zemdliło.
widać pozazdrościłam. i owszem, zrobiłabym może jeszcze kilka uroczych fotografii, kiedy uśmiechnięte wszystkie trzy pichcimy sobie radośnie jakieś biociasteczka w lśniącej kuchni, ale złodziej mi ukradł aparat fotograficzny. być może to nawet ten sam gnój, który wziął sobie kawałek naszego auta, kiedy wróciłam z dzieckiem po półtora miesiąca pobytu w szpitalu.
tak więc nie będę już raczyć tu nikogo naszymi boskimi ciałami, wnętrzami, stylówkami, a złodziejowi życzymy, by mu zdechło co ma najcenniejszego. jeśli jest to nasza nawigacja, to niech zdechnie zaraz po tym, jak zaprowadzi go do sprawiedliwości. o.
natasza nosi: znamiona dziecka psychicznie ponadprzeciętnie rozwiniętego.
zoja nosi: piach, ślimaki, trawę, kamienie - niektóre z tych rzeczy w buzi.
matka jedyna nosi: się z zamiarem, że zacznie ćwiczyć.
Matko Jedyna, to widac, ze nie bylas u mnie :)
OdpowiedzUsuńSzczerze mnie tez wnerwiaja co niektore blogi, z tym plawieniem sie, w wygladzie kupy a'la wybieg mody w Paryzu.
Jak ja pisze, ze wygladam jak kupa, to wygladam, a dzieci to maja ciuchy z dyskontu i lumpu, bo chyba zeszlabym na zawal, jakby mi uwalalo kurteczke za 60 euro!!!
Mloda moja, ma lat 8iem i ubiera rano, to co wyloze wieczorem, zgroza co ?
Cudnie widziec Twoje dziewczyny bawiace sie razem :'
Ale to właśnie takie wpisy, blogi jak Pani pozwalają mi okiełznać pojawiający się chwilami strach i panikę. Oczekuję swojego pierwszego potomka i tak myślę z ulgą, że nie muszę być pastelowa, super eko hiper, żeby pozostać dobrą mamą dla swojego dziecka :)
OdpowiedzUsuńCo do życzeń odnośnie przyszłości złodzieja dołączam się w całej rozciągłości i wszerzności.
Pozdrawiam :)
KOCHAM CIĘ KOBITO za szczerosc, nie udawanie, nie silenie sie by kogoś zadowolić, coś komuś udowodnic i pokazać. Kocham Cie i tego bloga za zyciowe normalne posty. Ja mało mam czasu na szusowanie po blogosferze (mam swoje ulubione perełki do których zagladam i Ty miedzy tymi perlami matko jedyna tez jestes) ale jednak z racji konkursu na bloga roku 2014 przejrzałam czołówkę parentingu. nie sa to zle blogi i złe kobiety. pewnie sa kochane babki i dobre z nich mamy, ale te blogi takie do siebie podobne w tresci, w pogladach, w wygladzie. Komercja, tematy typowe cyc, zabawki, moda, kosmetyki, stylizacje, cyc, BLW itd
OdpowiedzUsuńJA KOCHAM CIEBIE za łzy i śmiech, za prywatnosc kórej nam uchylasz w zaufaniu. I TU ZOSTAC CHCE na zawsze, a Twoje dzieciaki to ja uwielbiam :) z tego co piszesz sa genialne :) a ze zdjec wprost słodkie :)
Aga z www.makeonewish.pl
nie czytaj gównianych blogów. pisz swój. wtedy i ja gówna czytać nie będę.
OdpowiedzUsuń:-) i za właśnie cenię Twój blog. Też mam błoto na podwórku, płot, kamienie i ślimaki:-). Pisz. pisz.pisz....:-)
OdpowiedzUsuń:-) i za właśnie cenię Twój blog. Też mam błoto na podwórku, płot, kamienie i ślimaki:-). Pisz. pisz.pisz....:-)
OdpowiedzUsuńBo my lubimy matkejedyna, jaka jest, nie wycieta od szablonu, nie przycieta na wymiar wedle najnowszych mód...
OdpowiedzUsuńI jak to fajnie ze znowu jestescie razem :)
Pije kawe Nataszy na zdrowie i zlodziejowi na pohybel!
Eee, a jednak lajfstajl. Kota macie. Rudego! Rude najlepiej się w internetach sprzedają.
OdpowiedzUsuńTaką prawidłowość zauważyłam.
Teraz żyj z tym.
;-)
Uwielbiam czytać Pani posty.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego dla Nataszki ;-)
Bo takie jest prawdziwe życie, a nie takie jak tam. Współczuję tylu nieszczęść.
OdpowiedzUsuńAle Twój blog to lajfstajl stuprocentowy! To tamte blogi ściemniają...
OdpowiedzUsuńWidzisz, a ja dopiero na posiadanie płota się czaję, a dzieci patologicznie bawią się z kozami sąsiada na jego łące, bo nie wiedzą, gdzie kończy się nasza działka.
OdpowiedzUsuńBtw. czekamy na winniczki, ponoć są dobre to i dzieciom nic nie będzie :D
a już myślałam, że tylko moje dziecię takie błotne do domu wraca :P Dzięki matkojedyna!
OdpowiedzUsuńJa mam jeszcze psa, taka patologia, że dziecko z nim włazi w kałużę, po pas po szyję.
OdpowiedzUsuńJa chcę, ja pragnę taki lajfstajl częściej oglądać ;) Noszenie Nataszy boskie ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cię za tę prawdziwość :)
OdpowiedzUsuńAle właśnie to jest obraz z życia wyjęty. A wszystko, co prawdziwe to piękne :) u Nas na wsi tak samo albo jeszcze i gorzej :P
OdpowiedzUsuńNoszenie się z zamiarem - witaj, siostro.
OdpowiedzUsuńponosimy się razem już we wtorek!
UsuńLubię czytać o życiu bez cukru pudru. Tutaj tak właśnie jest, dlatego to sobie cenię.
OdpowiedzUsuńNie lubię wyniuniusianych blogów lajfstajlowych. Służą chyba do tego, żeby człowieka udupić i często miałam wrażenie, że w sumie oglądam jeden i ten sam słitaśny blog służący promowaniu wszystkiego, co dla mnie i ekipy nieosiągalne.
OdpowiedzUsuńNa szczęście po zmianie zajęcia zarobkowego przestałam oglądać i bywam już tylko tam, gdzie lubię.
Tu na ten przykład.
Ale to już sama wiesz.
Możemy się wbić? Z błotem. Z płotem? Na płocie tyż. A i kota byśmy chciały pomiziać.
OdpowiedzUsuńzawsze i o każdej porze mam bałagan, a i błoto się znajdzie. zapraszamy!
UsuńBardzo fajnie się czyta tego bloga :) z zainteresowaniem znalazłam pierwszego posta, bo lubię znać początek historii :) teraz regularnie będę nadrabiać pozostałe posty bo styl pisania bardzo mi się spodobał. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńdzięki! zostań.
Usuńmnie się widzi, że na lajfstajl to mają czas ludzie, co nie mają życia ;) fajny płot macie, a już Dziewczynki udrapowane na płocie - sam miód. Najlepszego! :)
OdpowiedzUsuńJa zadałam sobie pytanie podobne do Twojego, kiedy zorientowałam się, że mój blog to swoista terapia dla mnie w wychodzeniu ze współuzależnienia :-)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego dla Was!
Wczoraj po ogloszeniu wynikow wybralam sie (no wiesz kobieca 'ciekawosc') na inne blogi z Twojej kategorii zobaczyc jaka bedzie reakcja przegranych i o tyle o ile one zniosly to z (powiedzmy) podniesiona glowa to reakcja ich czytelniczek no hmm zwalila mnie z nog. Jakie to niesprawiedliwe, foch, obraza majestatu i jeszcze raz foch, zlosc bo pewnie ktos kogos przekupil i w ogole dupolizanie, a ja sobie mysle gdzie to cholery jasnej oczy macie? Czytac potraficie? Bo tak moze i one piekne, a dzieci ubrane w najlepsze, obcykane najlepszym, ale jak dla mnie to nie zrekompensuje braku polotu w pisaniu, braku poczucia humoru, odrobiny sarkazmu i tego 'czegos'. Pisac posty sponsorowane moze kazdy, pisac posty dobre, ba najlepsze wybrani.
OdpowiedzUsuńno co ja mogę? :)
UsuńHaloo, zaglądam do Ciebie od niedawna i bardzo mnie cieszy fakt, że jest tu więcej lajfu niż stajlu. Moim zdaniem blogi tzw. "parentingowe" dzielą się na te z treścią i te bez treści, czysto reklamowe. Na te drugie szkoda mi czasu, ale znajdę go na poczytanie tego co masz do powiedzenia. P.S. u nas też błoto po pachy czasem, ale radość przy tym ogromna.
OdpowiedzUsuńUwielbiam Was i już!
OdpowiedzUsuńA sama też jestem nieustająco 'rozdarta' pomiędzy wizją z superblogów, że się tak kurcze da, choćby nawet do zdjęcia (bo u mnie nawet na zdjęciu brudno), a realem. Tym moim. I Twoim, dzięki wszystkim bogom kosmosu.
Daj znać jak się już gdzieś zaniesiesz z tymi ćwiczeniami, bo ja też się noszę już ze dwa lata i jeszcze nigdzie się nie zaniosłam niestety. To mnie wesprzesz ideowo, albo zawstydzisz skutecznie.
jedno z dwojga. czy coś takiego.
UsuńBłoto na butach i ogon kota to elementy mojego peniuaru!
OdpowiedzUsuńpeniuaru! koafiury! ach!
UsuńCześć, totalnie Ciebie nie znam. Weszłam z ciekowości kogo spotkam na gali bloga roku, by torche przeczytać, jakąś opinie mieć, bo bloga nigdy wcześniej nie odwiedziłam.
OdpowiedzUsuńWięc czytam i takie to słabe co napisałaś. Tak niefajnie ( w domyśle ) traktujące o innych kobietach, matkach i ich dzieciach. Takie powierzchowne, wąskie spojrzenie i brak tolerancji ?
Nie moja kategoria, nie moja bajka, nie moje koleżanki ale publiczne obśmiewanie ludzi ich stylu życia jest zwyczajnie słabe. Trochę było by mi wstyd przed własnymi dziećmi..
Przepraszam, życzę szczęścia.
cześć, totalnie Ciebie nie znam. byłoby piszemy łącznie. trochę słabe to, że napisałaś inaczej. to świadczy o powierzchownym, wąskim spojrzeniu na język, a to jest u mnie ważne.
Usuńnikogo nie obśmiałam z wyjątkiem siebie samej. polecam zapoznać się ze znaczeniem słowa "ironia", a nade wszystko "dystans".
no i wygląda na to, że chyba się już trochę poznałyśmy, co?
łączę stosowne wyrazy.
matkojedyna, czekałam od wczorajszego popołudnia na tę odpowiedź.
UsuńNo i nie zawodzisz.
Trzymam kciuki!
łoo, Pani Katarzyno, Pani gorset poluzuje, bo ciśnie ciut za mocno , chyba. ..
Usuńmatkojedyna <3<3 po stokroć !!!
loffciam, czy jak to się mówi? :)
UsuńI rzekła pani od katalogu do pani od literatury, hę?
UsuńA, to się tory zdeczko rozjechały.
O proszę, znajoma po przeczytaniu mojego ostatniego posta poleciła mi zajrzeć.do Ciebie. Widać ostatnio mierzi nas ta sama kwestia :)
OdpowiedzUsuńDroga autorko teraz wyleje się na Ciebie trochę pomyj z domieszką inwektyw. Poruszyłaś (jak widać w powyższym komentarzu) czułą strunę. Taki los tych co nazywają rzeczy po imieniu, dzięki Bogu jeszcze są tacy na tym świecie.
Myślimy bardzo podobnie, tyle że Ty jesteś dużo delikatniejsza w ekspresji :D
choćbym nie wiem jak chciała..... nie jestem w stanie zrobić foty moim dwóm obiektom szybkolatającym bo nim wybiąśgnę aparatat owe obiekty rozlezą sie we wszystkich możliwych kierunkach na raz;)))))
OdpowiedzUsuńa sobie.....no cóż. obiektyw jest bezlitosny. ukazuje wszystkie moje wstydliwe kompleksy i wygląd nie ważne czy po domowemu czy wyszykowana jak na wesele - pozostawia wiele do życzenia
A ja się bałam, że to tylko ja nie jem śniadania z porcelany w bukietem świeżych kwiatów. Znaczy nie, że porcelany nie jem, śniadania z owsianki z jagodami i truskawkami (luty!!), tylko na porcelanowej misce. Białej minimalistyczno skandynawskiej. I że obok moje dziecko nie siedzi ubrane w pastele jasne i czyste i z metkami. Uff, czuję się lepiej. A w ogóle to przyszłam sprawdzić, kto to będzie na gali walczył o tytuły i wygląda na to, że muszę przeczytać WSZYSTKO aż do początku :) Takie dobre!
OdpowiedzUsuńdobre, co? ;)
UsuńJak to nie lajfstyle to co nim jest?Napewno nie pastelowa ustawka do słit foci.Dzieciaczki masz super i tak trzymać!
OdpowiedzUsuńdzięki!
Usuńzasadniczo są chyba wśród czytaczy blogów dwie duże kategorie, uogólniam ofkorss..... jedna to taka, która zagląda na blogi mega piękne, pełne pasteli, króliczków, kaloszków hunter w rozmiarze 22, pięknie wypielęgnowanych mam chwilę po połogu i tak by można ironizując wymieniać i wymieniać przez pół niedzieli. Zaglądają tam, bo to ich relaksuje, inspiruje, napędza, ułatwia wybór ciuszków, stylizacji pokoju, biurka itd. Wcale nie muszą mieć takiego samego budżetu... Często mają nawet więce, ale brak im 'polotu'.... różnie bywa.
OdpowiedzUsuńDruga kategoria to takie, które lubią blogi zwykłe, normalne, otarte z wszechogarniającego lukru (btw kto pamięta parę lat temu boom na temat macierzyństwa bez lukru, jak widać temat wraca ja boom-erang).
Szarość, pot, trud codzienny to tematy, które cieszą niegasnącą sławą. Zwykła matka, zwykłe zasmarkane dziecko, nie ma na nic czasu, sporo narzekania - znaczy się 'jest. ok, u mnie norma, nie mam się czym przejmować.' I tu i tu działa jak terapia, i tu i tu coś nam imponuje, i tu tu próbujemy często naśladować, czy to ubiorem i stylizacją, czy pisaniną i wypocinami na własnym blogu.
Dwa różne światy. Dwa różne podejścia do tematu blogowania. Dwie różne kategorie czytaczy.
Po co te utyskiwania....?
Tyle....
kto utyskiwał?
OdpowiedzUsuńJak Pani Katarzyna, trafiłam tu przypadkiem, z Bloga Roku i takie zaskoczenie... Bratnia Dusza normalnie!
OdpowiedzUsuńTeż mam jakiś problem z "lajfstajlem", nawet kompleks sobie taki zdiagnozowałam ;) U mnie raczej hard life, w porywach do hard core...
Cieszę się, że tu zabłądziłam, będę wracać!
Cudny płot (mam), cudne kretowiska (mam), cudny kot (mam, ale szarego), cudne błoto (i błoto mam). Dlaczego moje dziecko jeszcze siedzi w domu?!!!!!
OdpowiedzUsuńDziecko na płocie, z piaskiem w dziobie i [warunek] brudne, to dziecko szczęśliwe! Wiem, co piszę. Moje "dzieci", to stare baby, a wspominają rzewnie zabawy burakami cukrowymi robiącymi za stado trzody chlewnej.
OdpowiedzUsuńPewnie napiszę jak tysiąc innych: trafiłam ty z bloga roku , ble, ble, ble... itd. Ale fakt jest jeden: w przeciągu kilku minut czytania Twoich kilku tekstów popłynęły mi łzy i śmiałam się na głos jak wariat ( a młoda śpi!). Jeśli mogę, to zostaję tu na dłużej, bo warto i kropka. A Ciebie poprostu pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńPewnie napiszę jak tysiąc innych: trafiłem tu z bloga roku , ble, ble, ble... itd. Ale fakt jest jeden: Po wejściu na ten blog jestem na wysokim poziomie. Na wysokim poziomie Tego bloga. Kiedy z niego wychodzę, mój poziom się obniża, lecz za każdym razem do większej wartości. To wartość dodana Tego bloga. Pozdrawiam i po posłodzeniu herbaty zakręcam plastikowy słoiczek.
OdpowiedzUsuńNie mogę się odkleić i przestać czytać! Szczerze tu i mądrze! i tak 'swojsko'!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i wracam do lektury 😉