poniedziałek, 1 lutego 2016

skąd.

jak się tłumaczy dzieciom, skąd się biorą dzieci, to jest to całkowicie odarte z emocji. czy na przykładzie pszczółek, motyli, czy bardziej, lub mniej fizjologicznie w oparciu o ludzi, to zawsze jest patyk w dziurkę i nasionko. 

a gdzie ten cały hormonalny armageddon z chwili przed?

gdzie to ocieranie się, te powłóczyste spojrzenia, wwąchiwanie się w zapach tej drugiej osoby, gdzie delikatne, bądź mniej, gładzenie swoich ciał, gdzie pojękiwania, gdzie szramy na plecach, podarte gacie, kropelki potu, potargany fryz, gdzie w końcu siniak od futryny na kręgosłupie? 

gdzie kleszcze z trawy/siana, gdzie ukradkowe zerknięcia, gdzie napięcie w oczekiwaniu czy zadzwoni, gdzie nasmarowane balsamem ciała i wyskubane brwi? gdzie psikanie perfumami w spodnie, gdzie fryzjer, mycie zębów, golenie pach, torsów i obsesyjne nerwowe wyduszanie pryszczy na twarzy/plecach na krótko przed?

gdzie przysięgi, szepty, wyładowania atmosferyczne? gdzie zakwasy na języku albo ślady na pośladach? gdzie wstydliwe przymierzanie pozornie erotycznej bielizny, która i tak zostanie skulkowaną niedbale w trymiga? gdzie rozkminy typu: kiedy zdjąć wkładkę higieniczną, bo bez wkładki będzie nieelegancko? kiedy się podmyć, bo przecież sikałam? 

gdzie to wahanie czy ogoliłam dziś nogi i bikini? i pewność, że nie ogoliłam, no i chuj? gdzie strach, że jadłem fasolę i się mogę spierdzieć w ekstazie? gdzie to krępujące kupowanie prezerwatyw, które się nie przydały? gdzie kwiaty, kolacja, wino, spacer, tańce, kto wie, może i nawet narkotyki?

gdzie żarty, poczucie, że właśnie teraz, właśnie on, właśnie ja, zawsze i na zawsze, a przynajmniej dzisiaj? gdzie zapierdalanie z odkurzaczem cały dzień, pucowanie srebrnych sztućców, żeby potem efektownie pierdolnęły z szafki potrącone kozakiem? 

gdzie peeling gruboziarnisty, wydłubywanie wrośniętych włosków, malowanie paznokci, albo w niektórych przypadkach chociaż obcinanie? 

gdzie wiersze, filmy, popcorn, orzeszki, rzewna muzyka? albo techno, gumy do żucia, niepokojące sreberka?

gdzie te wszystkie wyobrażenia, wrażenia, trzęsawki, motyle w brzuchu, a czasem nawet wściekłe trzmiele?

gdzie, wreszcie, ja się pytam - orgazm?

no przecież na początku każdego dziecka stoi (nomen omen) orgazm! 

każdy człowiek zaczął się od przynajmniej jednego orgazmu.

nawet prezes.

47 komentarzy:

  1. Tak walentynkowo się zrobiło prawie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahahahahaha leże ! nie wstane.. bo i po co? Matko najjedyńsza rozwaliłaś system !

    OdpowiedzUsuń
  3. Fasola i pierdzenie w ekstazie.. Leżę i kwiczę!

    OdpowiedzUsuń
  4. matko jedyna choć żem kobita zapuszczona w latach to kocham cię za Twoje teksty co do kropki, a ten w szczególności.

    OdpowiedzUsuń
  5. cholera, aż źle, że tekst już się skończył.

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahaha no cudnie to ujełaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając twój wpis sporo sobie przypomniałam, dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje pisanie!
    Mam głośną nadzieję na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. i od tego powinniśmy zacząć całą tą opowieść o powstawaniu małego ludzia gdy nas maluch zapyta, całe to szaleństwo człowieka do człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale prezes to za pol orgazmu sie liczy - drugie pol brat.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudnie jestes WIELKA

    OdpowiedzUsuń
  12. Taaaa i 'błogosławione te piersi które go karmiły...'

    OdpowiedzUsuń
  13. Bosssskie. :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy przyjdzie czas, zer same pszczółki, dziurki z patyczkiem nie wystarczą, to dasz po prostu przeczytać ta notkę!
    :)
    loonei.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Brawo TY :) ach ile wspomnień heheh, jak często o tym zapominamy.............. w natłoku codzienności

    OdpowiedzUsuń
  16. I jak to wszystko wytlumaczyc malolatom!? Matkojedyna, chyle czola i tkwie w uwielbieniu! Bez orgazmu jednak!

    OdpowiedzUsuń
  17. ehhh wspomnienia ...dzięki! czasem mam problem z zapominaniem o sobie w tym całym macierzyństwie, ale Ty mi pomagasz rozumieć, że życie trwa, a świat się nie zatrzymał.. przydałby się jakiś orgazm:) czasu brak, ale wprowadzam plan "wytargaj kwadransa":) może wystarczy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Te dwa ostatnie zdania powinny pójść w świat viralem. Świetny tekst :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak tak. I ja dziękuję za przypomnienie. Dodam prawie odcięty język od walnięcia głową w ekstazie :-) Jakie to było fantastyczne. Koniecznie trzeba o tym opowiadać. Reforma nauczania? :-D

    OdpowiedzUsuń
  20. No i się posikałam....Klara M.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kur...wypisz, wymaluj no tak właśnie było, właśnie tak B-) świetny tekst!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Taka mnie refleksja naszła, że świeżo po rozwodzie będąc, mam te wszystkie beknięcia przypadkowe, owady w brzuchu i udawanie , że natura mnie taką gładką stworzyła są ZNOWU PRZEDE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ożeż, studium orgazmu.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Spróbowałem tę metodę z moją ośmioletnią córką (oczywiście nie dokładnie).Słuchała. Na koniec zapytała DLACZEGO W TAKIM RAZIE MY Z MAMĄ MIESZKAMY W TORUNIU A TY W NORWEGII? Odpowiedzi w stylu RODZICE SIĘ ROZSTALI ŻEBY SIĘ NIE KŁÓCIĆ już nie działają.Drąży dalej A JA ZAWSZE MAM MOTYLE W BRZUCHU JAK DO MNIE PRZYJEŻDŻASZ A TY? Ja też ale już nie mogę jej o tym powiedzieć bo łzy i klucha, która stoi mi w gardle mi na to nie pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  26. Oh takkk ten romantyzm dnia codziennego ;) Ja jeszcze zaliczyłam kręcz w szyji od gwałtownego wciśnięcia w rogówkę :P

    OdpowiedzUsuń
  27. kreatywność- level zylion, bravo

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystko to jeszcze przede mną, ale brzmi pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. rozmazałaś mi tatuaże!!!
    ;-))))))))
    "nawet prezes"
    leżę i fikam nogami ;-) ;-))

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny tekst! ;))
    http://hogwart-nowa-era.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. matkojedyna piszesz o mnie rycze ze smiechu a prezes .... uwielbiam i pozdrawiam matkejedyna

    OdpowiedzUsuń
  32. matkojedyna jestes najlepsza ever puenta to miszczostwo pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Z tego, co mętnie kojarzę, z prezesem to było coś o błogosławionym łonie i piersiach, to ja nie wiem, ja nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytam czytam, jest super , w samo sedno , uśmiecham się pod nosem . I tu nagle..
    "nawet prezes"

    I mnie zemdliło..
    Ale tak poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. moja babcia urodzila 7 dzieci i nie miala ani razu orgazmu, bo dziadek byl beznadziejny w lozku i konczyl po 10 sekundach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za to dziadek miał przynajmniej siedem.

      Usuń
    2. niestety 200% prawda, a na to tak nie patrzylam ;)

      Usuń