środa, 13 lipca 2016

to nic.

znowu gównoburza.
znowu wrzuciłam granat do szamba.
znowu mam swoje zdanie.

pytania: po co?
no: po co?

kiedyś miron białoszewski napisał "wywód jestem'u". kończył się tak: "każdy jest dla siebie najważniejszy, bo jak się na siebie nie godzi to i tak taki jest się jaki jest".

to mój manifest. zwłaszcza, że zaczyna się od "jestem sobie jestem głupi".

zamieściłam w instagramie zdjęcie, na którym jestem zmęczona, rozczochrana, zasmucona, niewypoczęta, niepomalowana. już nieważne, że tego dnia przebiegłam kilka kilometrów w dresie i w upale dla własnego fanu, a potem kilka kilometrów w dżinsach, trampkach i upale dla fanu dzieci. 

to nic, że zbudowałam sto babek z piasku, które na niby zjadłam. to nic, że huśtałam, wkładałam do huśtawki, wyciągałam, kręciłam na karuzeli z atrakcjami pokrzykując zdania typu: wszyscy pasażerowie lecący na planetę saturn proszeni są o zajmowanie miejsc, ustawianie foteli w pozycji pionowej i zamknięcie stolików. to nic, że najpierw kasowałam ulgowe i normalne z mleczy i puszków. 

to nic, że zatykałam dzieciom uszy, kiedy ukraińscy budowlańcy rzucali wiąchy na prawo i lewo z gatunku takich, co ich w myśli się czasem nie odważę wypowiedzieć, a nie przy dzieciach to raczej klnę. 

to nic, że zrobiłam w międzyczasie zupę i drugie. to nic, że się poparzyłam, a dziecko płakało, że tym samym zmarnowałam bułkę tartą, więc ono nie zje kalafiora. to nic, że wstałam o 5:40 dodatkowo wstając do dzieci kilka razy w nocy, ostatecznie kapitulując nad ranem po płaczliwych negocjacjach, że nie będą spały u siebie. 

to nic, że wstawiłam i wywiesiłam dwa prania i poskładałam, że poszłam z dziećmi do warzywniaka, że dzieci wyły, nie płakały, wyły przez cały dzień z powodów każdych. to nic, że przebrałam je ze dwanaście razy i nadal coś było nie tak. to nic, że rysowałam triceratopsa, choć nie umiem i dżungaripterusa, choć nie wiem jak wygląda, co też wywołało morze łez. 

to nic, że padam na ryj, mam dość, chce mi się wyć, a w międzyczasie byłam na budowie i trochę obkleiłam okna, to nic, że zamiast wybrać kafelki biegałam za dziećmi i łapałam w locie te, które strącały, bo chciały się do nich przytulać. to nic, że wszystkie rękawy mam do kolan, podobnie ręce. to nic, że czystych butów nie miałam na nogach od pięciu lat, że cały czas muszę gdzieś podbiegać, kogoś złapać, przynieść, wysikać, umyć ręce. 

to nic, że wiecznie ścieram masło z rąk, piasek z tyłka, włosy z oczu, czeszę zylion razy dziennie na półtorej minuty. to nic. w międzyczasie próbuję gdzieś zadzwonić, na czymś poleżeć, coś przeczytać (innego niż atlas dinozaurów, encyklopedia świata, dzikie zwierzęta czy kopciuszek), zrobić siku i nie poparzyć się herbatą. 

nie miałam pomalowanych rzęs. zła, zła matka.

32 komentarze:

  1. Trzeba to z siebie wyrzucić, warto to napisać.
    Ale dobra matka. Bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, bo niepomalowane rzęsy to obraza, wstyd, hańba i w ogóle oranyjaktakmożna, przecieżtoniekobietatylkostwór. Niech Ci ludzie się pukną w głowę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj mnie też potrzebny taki esej do oczyszczenia się tylko kiedy k***wa kiedy

    OdpowiedzUsuń
  4. O zła zła matka... Po wielokroć zła matka...
    To nie wiesz że za każdym razem jak masz niepomalowane rzęsy to jednorożec dostaje sraczki i zamiast tęczy masz gradobicie :P
    Niniejszym informuję że ostanie gradobicia wywołałam ja, jako że rzęs nie pomalowałam od pół roku...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem więc baaardzo złą matką w takim razie! A mam tylko jedno i pół dziecka - pół, bo drugie dopiero w połowie drogi na ten świat. Mam nieposprzątane od nie wiem kiedy, nie wyprane i nieugotowane. No i rzęsy też niepomalowane. :P Matko Jedyna, idioci mają przewagę liczebną, nie ma sensu walczyć z wiatrakami, lepiej zamiast tego spróbować zrobić siku bez dziecka na kolanach, albo wypić niezbytzimnąkawę :)
    Uwielbiam Cię, Kobieto! Bo jesteś prawdziwa, nieidealna i niebanalna. Uśmiechnij się pod wąsem i ucałuj ode mnie swoje Cudowne Dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A bo niektórzy ludzie to nie wiedza czego się czepiac! a jak znajda to coś, duperlelę, nieistotną, to wyolbrzymią i sami czują się wtedy lepsi? 99 procent z nich tez nie miało tych rzęs wtedy wytuszowanych ;)
    Taka mama jak ty to skarb i ty to wiesz, Ojciecjedyny to wie, Twoje dziewczynki to wiedzą i my to wiemy, a reszta? Niech się.... tuszuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie to mają po prostu nasrane. Świat nie jest puchatym różowym miejscem z samymi idealnie pomalowanymi twarzami, pięknymi figurami i nieskazitelnością. I krew jasna mnie zalewa, że ktoś ma czelność komentować w taki sposób jak przy tym zdjęciu. Przeglądałam wczoraj instagrama, ot zdjęcie zmęczonej kobiety. Wielkie mi, kurwa, halo. Dzień w dzień widuje się masę takich na ulicach albo ogląda w lustrze. I jestem jak najbardziej za, żeby to pokazywać i żeby przestać wmawiać światu, że to co nieidealne jest brzydkie. Bo nie jest.
    A tym pierdolącym dyrdymały paniusiom zafundowałabym turnus w jakimś miejscu, które pokazuje co np. choroba robi z 'pięknem' w ich mniemaniu. Bo nie wiem, czy bardziej im współczuję, czy zazdroszczę, że nie miały okazji zobaczyć i poczuć jak bardzo ten tusz na rzęsach jest bez znaczenia.

    Pozdro Matko Jedyna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sztuszne se zrób... Proszzzzzz...

    OdpowiedzUsuń
  9. No bo to sie trzeba lepiej zorganizować - nikt nie poradził ? .... Zamiast dokarmiać dzieci powinnaś dopieszczać followersow, którzy są idealni i nie chcą oglądać nieidealnych! Gownoburza, a jednak trochę wkurza, mam nadzieję, że zaraz wyjdzie piękna tęcza - pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, znajomość wszelakich tricespinotirexozaurusow jest koniecznakoniecznoscia znam to z retrospekcji, inaczej jest katastrofa chociaż u mnie to juz 10 rok idzie i sie nie zmienia. Zaczęłam cię obserwowac matkojedyna na fb od jakichs kilku tyg a czytać twoje wypociny od kilku dni i poprostu każda moja wolna chwila jest poświęcona tym wypocinom bo strasznie je lubię uwielbiam w niektórych widzę siebie. Jeszcze trochę mi zostało do nadrobienia, ale to dobrze bo chłonę je jak moje dziecko ostatnimi tygodniami czekoladę. Tylko co ja zrobię jak sie skończą i będę musiała czekać na każdy nowy�� Ale narazie jeszcze sa jeszcze sie nie kończą. A no i dobra matka dobra a nie zła. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. no wiesz... perfekcyjna pani domu przychodzila sprzatac w szpilkach i z makeupem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. O zgrozo! A ja to popełniam kilka razy w tygodniu! Nosz czegoż to ludzie nie wymyślą!

    OdpowiedzUsuń
  13. następnym razem umaluj - będziesz mniej zmęczona. wszystkie wiemy, że autorytet i posłuch u dzieci, ba ! nawet miłość i przywiązanie zależą od jakości makijażu....
    Ida

    OdpowiedzUsuń
  14. Insta-laski tracą kontakt z rzeczywistością. Wygląda na to, że żeby pokazać prawdziwe życie trzeba być odważnym. Prawdą im w oczy, niech się dziwią.

    OdpowiedzUsuń
  15. podobno w Parisie, maskara to nie makijaz... widac w Polsze juz tez... Odlaboga, przez granice mnie nie przepuszcza? ;) Matko jedyna, czytam raczej jednak w milczeniu, czasem mi sie podoba barzo czasem tylko trocje, no rozumie Matka Jedyna, normalka, ale musze tym razme, bo przeciez posmarkalam sie na ten brak tuszu na rzesach i co to oznacza...
    Ale swoja droga pamietam do dzis, jak chadzalam na silke miedzy innymi w tzw dni tylko dla kobiet (w inne tez) i patrzylam baranim wzrokiem, pedalujac zwziecie, z potem w oczach, czy tez podpierajac sie nosem o mate biezni, jak takie panny w pelnych barwach ochronnych i fryzurze, ktora przyjmie na siebie nacisk 50 kg na m2, w stroju rzecz jasna sportowym spedzaly ten czas wdzieczac sie na siodelku roweru obok, do lustra za plecami i obserwujac czy im ladnie peciny chodza... To ja juz wole byc bez tego tuszu... ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. I ja przegapiłam to zdjęcie?! ;) Że tak powiem "you made my day" Matko Jedyna :) też miałam taki dzień... ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj matka, dzieci ci wlazły na głowę... Otrzep się trochę, i tak w dalszym ciągu będziesz zajebistą matką! Anka, też matka, 2 i 5 latka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham. Za te słowa :D Znamy to ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. wstydź się.
    a - tak bajdełej, wiesz, że te co nie maja dzieciów to by cię zapytały, jak w tydzień dałaś radę tyle zrobić. :) wiesz, nie?
    b - na poważnie, zastanawiasz się czasem dlaczego - ALE KURWA DLACZEGO - to kobiety wobec innych kobiet są tak krytyczne? okrutne? bezinteresownie wredne? same sobie gatunkowo kłody, rosół i tusz do rzęs pod nogi...
    c - ajlowju - też mam wiecznie brudne buty i tłuste plany na ałtficie od ślicznych sześcioletnich z hakiem paluszków

    OdpowiedzUsuń
  20. matkoledyna jestes najlepsza ja przy tobie wymiekam pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie też był tensuperdzień. Kiedy stałam przed żywiecką czy inną krakowską w lodówce w biedronce, niepomalowana, włosy w nieładzie, no makeup, cud, że w dresie nie wyszłam. I akurat kurna wtedy usłyszałam gromkie dzień dobry za plecami. To był przyszły potencjalny pracodawca. Zobaczył moje drugie wcielenie zombie. Czy to dlatego nie odpisuje na maila? ;-)
    A co do butów i innych tam, to fakt, że brudne, to pikuś. Ważne, by zauważyć, kiedy się dziura robi. Czasem przymykam oko, idąc na plac zabaw, bo i tak się zniszczą. A tam takie wylaszczone matki przychodzą. Yyyy, no cóż ;-).

    OdpowiedzUsuń
  22. o matko jedyna.... uśmiałam się jak zwykle :-)))) też tak mam, tylko w "międzyczasie" jestem jeszcze 8 godzin w pracy...

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja mam permanentny...
    bo jak umaluję w niedzielę, to czasem zmywam w sobotę...
    i nawet cienie mam...pod oczami...
    Myślisz matkojedyna, że to zadowoliłoby gusta instaGRAMOWYCH dam ( bo pewnie ich waga też w gramach się liczy...)?
    Nie wiem, nie mam konta, nie miałam czasu...
    Od sześciu lat doświadczam,
    podobnie jak Ty,
    tej przypadłości przenoszonej drogą płciową...
    Anka, mama dwóch takich co ukradli serca...:)

    OdpowiedzUsuń
  24. W którym momencie pomalować rzęsy, jak czas przyspiesza i ziemia szybciej się kręci, kiedy wstają dzieci. Wysikanie w samotności to luksus, a dwójeczka tylko w ekspresowym tempie, bo dzieci spazmów dostają pod drzwiami i ciężko się skupić. Ale za trzydzieści lat to ja nic nie będę pamiętać, i wtedy będę mówić jakie to ja miałam grzeczne dzieci, sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  25. a ja pamietam jak to bylo, chociaz przy jednym tylko..... ale mialam podobnie... i maz po minie poznawal ze nie warto pytac czemu wstaje nieprzytomna i niepomalowana.... czemu ah czemu do sklepu z corka ide w kucyku i wracam w kuzcyku czemu ah czemu...... OLEJ to i tyle pamietaj w sobie na zawsze,ze robisz dla tych dwoch istot a reszta sie nie liczy i tyle i fajnie i olej

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie wierzę, że się tym przejmujesz. P.S. Nigdy nie malowałam i co teraz?

    OdpowiedzUsuń
  27. I co z tego? :-( pobrandzlujemy się takimi tekstami w naszym towarzystwie fejsbukowym... Pooburzamy się. Przyznamy sobie rację nawzajem. I co?
    Paru idiotów popierających prezesa i dudę, spośród 300 znajomych już i tak zablokowaliśmy. Zresztą do nich i tak nie dotrze. Tak jak do całej grupy ludzi z polski-b, która ma w dupie ze trzeba to bedzie splacic. "Dają 500 - trzeba brac". "Moge na emeryture - trzeba spieprzac" itd itd. "Uchodźcy - brudasy - won z polski!"
    I prezes wciąż będzie miał 40%.
    Jak to przerwać?
    Nie przypomina Wam to lat 30.? :-(

    OdpowiedzUsuń
  28. To samo u nas! I jeszcze ktoś bąknie, że nie wiem co się na świecie dzieje, że wiadomości nie oglądam... Kiedy, ludzie, kiedy...

    OdpowiedzUsuń
  29. Tyle wybiegać i rzęs nie pomalować?! No wiesz :)
    pozdrawiam, Spodziewajka

    http://tiny.pl/gw1fc

    OdpowiedzUsuń