poniedziałek, 27 lutego 2017

ona. ona.

postawiliśmy ją w pokoju, w którym do tej pory mieszkały koty, w foteliku samochodowym.

wyjęłam ją stamtąd.

położyłam na sofie.

to był jej pokój.

co teraz? pytaliśmy siebie nawzajem i patrzyliśmy na nią. ona na nas. co teraz?
przesiedzieliśmy tak trochę. kwiliła. popiskiwała. stękała, jak tylko delikatnie stękać potrafią niemowlęta. mówią nosem. knychają. ruchami żółwia rozpatulają się z kokonów, w które je z uporem maniaka zawijamy.

jeść chce. pić chce. nie wiem co chce. pierś chce. mnie chce. nie wiem. nie wiem.

zanieśliśmy ją do naszej sypialni. przystawiłam do piersi. ssała i oddychała, oddychała i ssała. jak to wspaniale współgrało. cisza w domu. absolutna cisza nie licząc pomlaskiwań i fuknięć.

co teraz? tkwiło w nas cały czas.

położyliśmy się obok niej. ona na kocyku, na pieluszce, wypranej, wygotowanej, wyprasowanej, wygniecionej, by była miękka, a potem znów wyprasowanej, żeby równa. zbyt długie rękawy body z napisem 56 na metce podwijałam drżącymi rękoma. chude, bordowe nóżki i rączki ruszały się we własnych rytmach. kręciły, wierciły, nie ustawały w mozolnej pracy odkopywania się ze wszystkiego. paluszki, nad którymi nie miała władzy, wystający język, kiedy w końcu nauczyła się trochę głośniej skrzeczeć. trochę mi zajęło, nim zaczęłam zakładać skarpetki pod śpiochy, a nie na, co zostawiało jej pogniecioną skórę na cienkich nóżkach. i tak nóżki się wyślizgiwały i stópki były zimne, podczas gdy skarpety zwisały smętną kulą oplatając końcówki śpiochów. rączki zaciśnięte na buźce, drapiące oczy, ślepy kot, kret, żółw. nie spaliśmy i spaliśmy jednocześnie. dzień zlewał się z nocą, ranek z wieczorem, jeść, pić, spać, wydalać. całą trójką. przez miesiąc.

kąpiel była jak trzymanie pajęczyny. jak próba dotknięcia motyla dłonią. jak łapanie jedwabiu. 

zachłystywaliśmy się sobą nawzajem. pięknem, zapachem, krztusiliśmy się. ona mlekiem, my łzami. przeciągaliśmy przez małe otwory ubrań jej delikatne ręce, nogi, głowę. 

zgadywaliśmy czym są sapnięcia i uczyliśmy się siebie.

co teraz?

teraz jest sześć lat później. nadal się siebie uczymy, nadal się sobą zachłystujemy, już we czwórkę. wieczorami chwytam jej bose stopy, głaszczę po miękkim brzuchu, drapię po plecach. głaszczę po włosach, trzymam za policzki, całuję usta, palce. czyszczę nos, uszy. szepczę to samo, co od sześciu lat. przynoszę wodę, okrywam kołdrą, podsuwam pluszaki. i słucham. to się nie zmieniło. jej spokojny, cichy oddech, to moje spokojne, uciszone serce.

wszystkiego najlepszego. kocham cię nataszko.

kocham cię, zoju. i już do ciebie idę.


12 komentarzy:

  1. Cudownie napisane. Najlepszego dla młodej

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzrusz totalny <3 tym bardziej, że mam taką swoją prawie sześciolatkę. Buziaki dla mojej naulubieńszej, hmmm... dla najcudowniejszej i najulubieńszej Nataszki w całym wszechświecie, a może i dalej <3 Sto lat cudowna dziewczynko, sto lat w zdrowiu i radości!

    OdpowiedzUsuń
  3. Łzy strumieniem! Najpiękniej napisana miłość!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego co dobre i piękne dla magicznej, cudownej Jubilatki- i jej Najbliższych, niech zawsze będą przy Niej Ci, których kocha... Pięknego Dnia Urodzin Nataszko! Masz fantastyczną Mamusię, ktòrą również ściskam urodzinkowo, sześć lat temu wykonała moc pracy, więc też należy Ją dzisiaj uhonorować🎈❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Och kolejne urodzinki jestem tutaj z Wami ! Oby tych ' wspólnych ' było dziesiątki ❤ w zdrowiu, szczęściu i radości !

    OdpowiedzUsuń
  6. przepięknie napisane....chyba wszystkie mamy doświadczyły podobnych emocji, ale na pewno nie wszystkie potrafią to tak pięknie opisać...pozdrawiam - mama Gai

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta ,w oddech której się wsłuchwałam ,ma 30 lat...
    - wciąż słucham ją tak samo !!!
    Najlepszego dla Nataszki,a wszystkiego dla Ciebie Matko jedyna 👍😘❤

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja Marysia skończy 6 lat 08.03 😀 Dużo zdrówka Nataszko!!! Reszta przyjdzie sama! 😘😀🎂🌻🌹🌷🎂

    OdpowiedzUsuń
  9. aleeeeee... matko jedyna jaki opis! majstersztyk

    OdpowiedzUsuń
  10. Najukochanszosci dla Niej. Ten opis tak bardzo oddal nasz poczatek z Mloda, ze az szczeka mi opadla.

    OdpowiedzUsuń