niedziela, 31 stycznia 2016

nie wolno.

mam naderwane rękawy, ręce i nogi od wiszenia dzieci na nich. ale nade wszystko mam naderwane poczucie czy robię dobrze.
robię najlepiej, jak umiem. teraz.
być może jutro będę umiała lepiej, lub choćby inaczej, ale to jutro.
dziś już zrobiłam to, co miałam zrobić.
na ten przykład niepotrzebnie podniosłam głos.
potrzebnie podniosłam dzieci do przytulania.
niepotrzebnie przejęłam się, że stłuką kubek.
potrzebnie posprzątałam szkło.
niepotrzebnie nastraszyłam, że wyrzucę zabawki.
potrzebnie nauczyłam sprzątać.
niepotrzebnie zrobiłam rano kanapki.
potrzebnie dobrze się odżywiam zjadając po dzieciach.

przez ostatnich kilkanaście miesięcy co rano daję sobie dosłownie wejść na głowę najmłodszej.
dziś - jak idiotka - powiedziałam, że nie wolno. jak to?

nie wolno bajek w nadmiarze, nie wolno wchodzić na stół, nie wolno wkładać ręki w drzwi, nie wolno skakać po komodach, nie wolno zjadać flamastrów, choćby były nie wiem jak pachnące oraz plasteliny i grzebać całą ręką w maśle. co innego jednym palcem i oblizać. nie wolno psikać sobie do nosa czymkolwiek samodzielnie i nie wolno wkładać sobie patyczków do uszu. nie wolno psuć komuś zabawy, psuć czyjejś pracy, nie wolno rzucać jedzeniem, nie wolno mnie ciągnąć za kłaki, nie wolno nie umyć rąk po przyjściu z dworu, nie wolno wchodzić obcym ludziom do chaty. nie wolno.

wiem, że to wszystko jest na maksa ekscytujące, ale nie wolno.

każdego dnia wynajdę mnóstwo rzeczy, których nie wolno.

co one o mnie myślą? czy ja jestem nie wolno? 
a skoro tyle nie wolno, to może jednak jest coś, co wolno? wolno malować mazakiem po mojej ręce, a co mi tam. wolno wykonywać skok z rozpędu na przytulaka. wolno się schować i wyskoczyć znienacka, bo umiem się bardzo śmiesznie przestraszyć. wolno mnie wołać po nocy, bo zawsze przyjdę. wolno mi zadawać pytania, bo odpowiadam na nie. tak, jak umiem najlepiej. wolno się ciekawić światem i odczuwać, nawet jeśli to jest "miałaś mi pokazać groby, a tu są tylko jakieś wielkie płaskie kamienie".

wolno, bardzo wolno myślę wieczorami czy dobrze zrobiłam.
i że źle.
że mnie poniosło, że niepotrzebnie, że to są dzieci.
ale.
robię to wszystko po to,

by za trzydzieści lat, kiedy wrócą z nart ze swoimi dziećmi, po przekroczeniu granicy polskiej, zadzwoniły do mnie opowiedzieć jak było. i że mówiły moim wnukom czego nie wolno.
i że też nie słuchały.

20 komentarzy:

  1. to cos jak u mnie.... ciagle-nie wolno! duzo o tym myslam i doszlam do wniosku,ze "nie wolno" to dla ich dobra i w przyszlosci jak dorosna beda nam za to wdzieczne

    OdpowiedzUsuń
  2. ano widzisz Matko większość matek (a przynajmniej tych myślących ;)) zastanawia się czy dobrze robi...niestety jesteśmy tylko "człowiekami" i mamy prawo popełniać błędy. Najważniejsze aby w porę zdać sobie z tego sprawę :) a dziewczyny za parę lat będę wdzięczne za wszystkie NIE WOLNO tylko teraz jeszcze tego nie wiedzą :) Mam nadzieję,że moje nastoletnie już dziecko też będzie :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ich prawo lać na twoje "nie wolno", a twój obowiązek wyznaczyć granice.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córa niestety ma charakterek po mamusi-bunt na zakazy i nakazy. Chciałam-mam. Dobrze,że ciekawa świata i życia też po mnie,a ja jeszcze potrafię jej w tej ciekawości udzielić wsparcia,bo i na drzewo wejdę,żeby pokazać, i palec w błoto wsadzę... Puki zadajesz sobie te pytania to znaczy że jeszcze z Tobą dobrze (przynajmniej psychicznie ) i dajesz radę mamuśka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. tylko matko jedyna to nie wolno nigdy nie wychodzi na złe czytam całymi garściami pozdrawiam pisz dalej i dawaj siłe takim jak ja

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo Ci dziękuję za ten tekst...bo dziś zjadły mnie wyrzuty sumienia po tym jak wydarłam się 2 młodszym córkom, że nie wolno tak wisieć na mnie cały dzień....

    OdpowiedzUsuń
  7. O Matko Jedyna, właśnie po raz enty położyłam dzieci spać. Szczególnie często kładłam dziś najmłodszą , która notabene też włazi mi na głowę na co dzień ,ale dziś już naprawdę ogarniała mnie dzika furia na kolejne " mamooooo, piiiiiić! " tym bardziej ,że czekało mnie jeszcze mnóstwo atrakcji wieczornych w tym wysłanie PIT-u drogą elektroniczną do godziny 24:00.A że wiadomo ,że droga elektroniczna, szczególnie wtedy gdy jest ostatnią drogą załatwienia czegokolwiek lubi być niepokorna toteż męczona wizjami wieszającego się komputera , nagłego braku dostępu do sieci i wszelkich innych kataklizmów wraz z egzekucją karną z urzędu finansowego, nieco zbyt natarczywie i głośno odparłam małej ,że wszystkie limity picia , sikania , jedzenia, przytulania , bujania w wózku dla lalek i puszczania ciągle tej samej piosenki wyczerpała i koniec kropka, marsz do łóżka jak inne dzieci.I poszła i zasnęła popłakując ,a ja uporawszy się z PIT-em, klikając wyślij, pozbyłam się całego ciśnienia i pogrążyłam w tępej rozpaczy i już już miałam ochotę lecieć do małej słodko pochrapującej i wozić ją w tym lalkowym wózeczku , zgięta w pół choćby do rana..ale po drodze ujrzałam Twój Matko nowy post i ech , jak zwykle przepadłam. Znów się czuję jakbyś powyjmowała mi myśli z głowy..
    I postanawiam ,( który to już raz?) ,że jutro będzie mniej "nie wolno "( wtedy i tylko wtedy, gdy NAPRAWDĘ będzie to konieczne) i generalnie palnę się w łeb jak tylko poczuję przypływ wściekłej irytacji..Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. "Nie wolno" musi być, żeby nam dzieciaczki nie wchodziły na głowę :) Musimy wyznaczać granice, czasem musimy być "te złe". Życie i tak wszystko samo potem zweryfikuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo, i ja też się wydarłam za to wiszenie, i nawet gorączka jednego z trójki mi w tym nie przeszkodziła wówczas :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Absolutnie świetny, wspaniały tekst. Mersi boku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez jestem "nie wolno" . Nie wolno zbierac petow z ziemi,nie wolno przewracac białych kup psich żeby zobaczyć czy z drugiej strony też są białe, zbierać kapsli pod śmietnikiem... no i jeść słodkiego na śniadanie...a syn mi później mówi "na nic mi nie pozwalasz,nic nie mogę"

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś, jak byłem mały, niczego mi nie było wolno. Teraz ,jak jestem już duży, to dostaję opierdziel za to, że za dużo im (dzieciom) wolno ??!!, Jak żyć, Pani Premier....

    OdpowiedzUsuń
  13. Często jest tak, że matka jest w przeważającej części "nie wolno", a ojciec "wolno". I jaka potem konsternacja, jak matka pozwoly. No szok ;). Ale wydrzeć też się, niestety, umie. I potem żałuje. Choć nie wie, czy powinnia (się wydrzeć i żałować).

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba wszystkie mamy tytuł królewski "nie wolno". Też codziennie walę łapą mą w swój własny łeb (na szczęście tylko łapą i tylko w swój) że za dużo powiedziałam, że za głośno,że nie tak, że nie wtedy, kiedy trzeba...i,że "mamo, nic mi nie wolno!!!". Tak już chyba musi być...Mnie pociesza jedno, że nie jestem sama, jedyna i że macie tak samo ;-) za co baaardzo Was przepraszam <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja już wyciągam matkojedyna co tam im poupychałam do walizek - dorastają. Za łeb się łapię: ja to wkładałam?, ja?Zwicholone, posklejane, w nieskładzie nieładzie. No trudno.

    OdpowiedzUsuń
  16. Płakałam jak przeczytałam.
    Jesteś jedną z najbardziej świadomych matek,jakie znam(a nie,jednak Cie przecież nie znam) Tak czy srak, Jeśli masz dalej wątpliwości,czy dobrze robisz, TAK ! robisz zajebiście dobrze. Tłumaczysz wszystko,jesteś zaangażowana w każdy mały aspekt życia Twoich dzieci. Ale spoko, będą mieć Twoje piękne córki 13 i 15 lat, to będą Ci mówiły że jesteś bleee i co za matka z Ciebie, ale jeśli rozdawaliby oscary za macierzyństwo to wiedz, że dostałabyś .
    pozdrawiam i czytam wszystko i śmieję się i płaczę, Justyna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasem trzeba nie wolno, bo jak bedziemy usuwac kamienie spod nog dzieci, to jako dorosli potkna sie o ziarenko piasku.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie jestem matką, a nianią od ładnych 5 lat. Mam ten przywilej, że o 8 czy 10 h wracam do domu i mogę robić co chcę :) uwielbiam dzieci, ale to fantastyczne uczucie. Dzieciom nie mówię nigdy "nie wolno". Dlaczego? Bo sama tego nie znoszę. Zawsze tłumaczę. Do bólu, do znudzenia, tłumaczę. Tego nie robimy, ani ja, ani ty, ponieważ.... np. nie bekamy przy stole, ponieważ to nie ładnie. Innym może odechcieć się jeść. Gdybym ja beknęła przy jedzeniu będzie fajnie? Chyba nie, prawda? Dlatego proszę Cię, abyś i ty tego nie robił/a. Czasem odpowiedź dziecka może nas zaskoczyć :D więc.. A jeśli Tobie to nie przeszkadza to okej, ale mnie tak, więc proszę Cię, abyś tego nie robił/a. Odbiera mi to chęć jedzenia. I naprawdę, widzę że to działa. Jeśli mówimy tylko "nie wolno" to zupełnie nie ma to sensu. Dziecko słyszy tylko nie i czuje złość i niezrozumienie. Przykład? Dziecko ma ochotę włazić we wszystkie kałuże po drodze, ale nie ma kaloszy, tylko buciki, które zaraz przemokną. Nie mówmy "nie wolno" tylko "nie dziś kochanie, ponieważ buty które masz na sobie przemokną i będzie Ci mokro i zimno w stopy. A to nic przyjemnego, prawda? Innym razem założysz kalosze i przeskoczysz wszystkie kałuże!" To wymaga czasu, siły i chęci. Jednak polecam z całego serca, ponieważ działa. Czasem trzeba powtórzyć. Raz, dwa, albo nawet i kilka razy. Jednak dziecko w końcu "zaskoczy". Może mnie jest łatwiej, ponieważ nie pochodzę do tego tak emocjonalnie jak matka. Nie można, to nie można i już. Tłumaczę dlaczego, ale stawiam na swoim. Chyba, że dziecko zaproponuje kompromis, na który mogę przystać, np. "to po obiedzie, zmienię buty na kalosze, wyjdziemy na dwór i poskaczę po kałużach!" Mamy czas, to czemu nie? Jeśli nie, to jutro. Lub innym razem. Obiecuję i dotrzymuje słowa. Samo "nie wolno" jest najgłupszym słowem na świecie. Może teraz niektóre mamy powiedzą, że jestem głupia, nic nie wiem o macierzyństwie, itd.. Jednak od wielu lat w pracy świetnie daje sobie radę. Przyznaję jednak bez bicia, że "moje" dzieci odprowadzane do szkoły, same noszą sobie plecaki, chociaż rodzice robią to za nie. Również same jedzą i sprzątają razem ze mną po wspólnej zabawie. Mimo iż tego nie robią z rodzicami. Można? Można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, to naprawdę nie był tekst o NIE WOLNO.
      Po drugie, matki po 8-10 h nie wracają do domu i mogą robić co chcą. I to NAPRAWDĘ usprawiedliwia czasem nawet najgłupsze na swiecie nie wolno.
      E.

      Usuń
    2. ... wydawało mi się, że tekst był o czymś innym. a może ja nie zrozumiałem. faceci zazwyczaj nie rozumieją kobiet :-). życzę jednak dalszych sukcesów w pracy. a matce jedynej wielu szczęśliwych chwil spędzonych ze swoimi dziećmi.

      Usuń